To pytanie podrzucił mi wczoraj Ajahn Brahm, cudownie mądry buddyjski mnich, w krótkim filmiku na You Tube’ie.

Pytanie to spadło w zasadzie z nieba, bo od jakiegoś czasu życie serwuje mi spore porcje gówna!  

Od miesiąca przenosimy hosting Good Day’owej strony www – i co tylko może przestać działać, przestaje działać.
Zbiega to się idealnie z uruchomieniem sprzedaży Pracowni.
Maile od nas, nie dochodzą do połowy osób!
Wszyscy chorują. Chorują dzieci, chorują nasi partnerzy, chorujemy my.
Bez końca. Lekarz mówi, że kaszel „poinfekcyjny” może trwać nawet 2 miesiące (wielkie dzięki krakowski smogu!).
ZUS informuje mnie, że mam niewyjaśnioną sprawę związaną z umową o pracę z 2018 roku.
Księgowa oczekuje na rozliczenie rachunku z czasów, gdy byłam na urlopie macierzyńskim.

Co tutaj się w ogóle dzieje? Dlaczego to się dzieje?
Czym sobie na to zasłużyłam? 

Ajahn Brahm mówi – „oczywiście, że sobie na to (gówno) zasłużyłaś! Nie pamiętasz po prostu kiedy je zamówiłaś! :D
No właśnie.
W jaki sposób zamówiłam tą porcję gówna i co z nią teraz zrobić? 

W obliczu trudności, czy to zwykłego niepowodzenia w planach czy prawdziwego kryzysu, często mamy tendencję uciekać.
Chowamy głowę w piasek.
Wolimy nie skupiać się na powstałych problemach, zanurzamy się w świat fantazji: połykamy cały sezon Wiedźmina, skrupulatnie przeglądamy Instagram i Pinterest w poszukiwaniu niezwykle istotnych znalezisk, robimy niepotrzebne zakupy.
Próbujemy się zdystansować, złapać oddech.
Nie patrzeć na spory ładunek gówna, który właśnie pojawił się w naszym życiu. Przeczekać. 
Może wyparuje, wyschnie, może ktoś inny posprząta. 

Możemy też przyjąć inną strategię.
Zastygnąć w panicznym lęku wpatrując się w ogrom gówna i biadolić – DLACZEGO JA?
Zadawać to retoryczne pytanie sobie i każdemu w miarę chętnemu słuchaczowi. 

Jest też strategia trzecia – dająca największe szanse na konstruktywne poradzenie sobie z nadmiarem życiowego gówna. 
Otóż, trzeba to gówno zamienić w nawóz. I zasilić nim swój wewnętrzny ogród. 
To zabierze trochę czasu, bo przerzucanie gówna nie jest czynnością specjalnie przyjemną ani satysfakcjonującą. 
Ale z dobrze użytego nawozu, wyrosną wspaniałe rośliny. Daj im tylko trochę czasu!

Jak zmieniać gówno w nawóz? 

1. Uznać, że gówno jest w istocie Twoje.
Nie jest ważne czy je zamawiałeś świadomie i czy w takiej ilości. Leży na Twoim podwórku i Ty musisz coś z nim zrobić! 

2. Trzeba się trochę pobrudzić.
Pogrzebać, zrozumieć skąd to się tak naprawdę wzięło. Wyciągnąć wnioski. Nauczyć się czegoś. 

3.  Wyposażyć się w poczucie humoru.
Kiedy życie serwuje solidną dawkę gówna, możemy mieć tendencję do popadania w beznadzieję, rolę ofiary, robimy się totalnie poważni.
To przygniata nas jeszcze bardziej.

Poczucie humoru to narzędzie, którym możesz posłużyć się zawsze! Nie ma nic na tym świecie, czego poczucie humoru nie uczyniłoby łatwiejszym do strawienia. Nie chodzi tu o infantylność i brak powagi.

Poczucie humoru to haust świeżego powietrza, który pomoże uratować się przed zatonięciem. Chroni przed zgorzknieniem i pluciem jadem na  innych wokół nas.

Pozwala zapuścić się na najmroczniejsze tereny i wyjść z tamtąd z lekkością. Pomaga złapać dystans, śmiać się z siebie i absurdów ludzkiego życia. Relaksuje ciało i umysł, mamy więcej siły do przerzucania gówna! 

Sposobów zmieniania gówno w nawóz jest z pewnością więcej. Może masz swoje? Daj nam znać.

A oto film z Ajahn Brahm’em: https://www.youtube.com/watch?v=wGE8WC6-3O4 
Jego słowa to złoto!

Zapisz się do newslettera

i pobierz listę "14 najlepszych książek rozwojowych wszechczasów"

 

Zapisując się do newslettera wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych, przez Goodday Katarzyna Światłoń, w celu przesyłania newslettera zawierającego informacje o produktach, usługach, nowościach, promocjach Goodday zgodnie z Polityką prywatności. Wiem, że zgodę tę mogę w każdej chwili cofnąć.

Zgoda na przetwarzanie danych osobowych

Dziękujemy!